Dawno nic nie robiłem.
Najtrudniejsze ze zdjęć – idealnie uchwycony barspin:
Tradycyjny, słowiański odpowiednik Halloween w wykonaniu uczniów Gdańskiej Jedynki:
Większość z tego, co widzicie powyżej miało miejsce na jednej przerwie. Między godziną 10.45 a 11.05 w szklonej auli odbył się koncert młodej grupy The E.N.D., a gmach I LO po przeszło stu latach istnienia w końcu poznał znaczenie słowa “pogo”.
O oświetlenie sceny zadbałem sam, stawiając lampy dookoła członków zespołu. Miałem na celu uzyskanie możliwie najlepszego wrażenia prawdziwego koncertu, co chyba w miarę się udało.
Portrety przebierańców powstały w kącie sali, gdzie urządziłem prowizoryczne studio. Setup nie powinien trudny do odgadnięcia, ale napiszę, że składał się ze światła głównego i dwóch kontr z tyłu po bokach. Czarne tło to zasługa zabicia wszelkiego światła zastanego w auli i oparcia 100% oświetlenia postaci na świetle błyskowym.
Więcej zdjęć na moim facebookowym profilu.
Wszystko właściwie bez większej obróbki. Schematy oświetlenia znajdziecie na Stroboksie: http://strobox.com/user/1010a8f03
- Pieniążek, jest projekt na dzień nauczyciela! Przebieramy się za nauczycieli, robimy zdjęcia i drukujemy plakaty, piszesz się!?
- No dobra…
I tak to mniej więcej wyszło:
Obrazek w większej rozdzielczości (300dpi przy wydruku A3):
http://www4.picturepush.com/photo/a/8617747/img/8617747.jpg
Stronę techniczną całej sesji można określić jako “white seamless w warunkach polowych” – biała ściana, kilka papierowych arkuszy, znalezione w szkolnej pracowni plastycznej (zwanej Narnią) szyby z pleksi i 4 reporterskie lampy. Oświetlenie postaci na większości zdjęć to klasyczna “muszelka”, czyli światło główne ok. 1-2EV mocniejsze od wypełniającego, usytuowanego na podłodze. Taki układ pozwolił na sprawne i bezproblemowe działanie i uwolnił mnie od zmartwień dotyczących niekorzystnych cieni i innych przykrych niespodzianek, których trudno uniknąć w przypadku tak szybkiej, wręcz taśmowej roboty.
Osobom niezwiązanym na codzień z ciałem pedagogicznym Jedynki trudno będzie docenić trud, jaki wielu z aktorów włożyło w przygotowanie się do swoich ról, ale uwierzcie – co najmniej połowa daje się rozpoznać na pierwszy rzut oka.
Aha – na jednym wystąpiłem sam. I bynajmniej nie wcieliłem się w Pana Profesora…
Backstage: